poniedziałek, 7 stycznia 2008

SOY INMIGRANTE

Zaczelam dzisiaj intensywny kurs francuskiego - kiedys trzeba:) Kilka godzin dziennie przez caly miesiac bede tlukla do glowy ten cudny jezyk wraz z grupa Brazylijek (mlodsze dziewczynki, jedna uosobienie spokoju, czyli... nuda, a druga dziecko wychowane na amerykanskich filmach i popcornie), Peruwianka (podobno dziennikarka, ale nie stawiam jej wyzej niz Gala. Do tego ma tak mocny akcent hiszpansko-wloski, ze czasami sie zastanawiam po jakiemu ona mowi), Czilijka (prosta kobieta sadzac po tym co mowila, ale dosc mila), Anglikiem (nie wiem dokladnie co robi, ale pracuje w Cernie.
Azni z Malezji i Shaun z Anglii

Moj boze, i pomyslec, ze bycie fizykiem jadrowym to moje niespelnione marzenie...), Rosjanka (nie wypowiadam sie na razie, bo mi dziala na nerwy), Niemka (bezbarwna, ale byc moze ma cos w sobie pod ta matowa powloczka),
Irene z Niemiec i Jolanda z Republiki Dominikanskiej

Grekiem (grecki nochal) i Malezyjka (wyglada bardzo sympatycznie i mowi swietnie po francusku). Zaczelo sie intensywnie, mam nadzieje, ze nasza dwojka nauczycieli tak dalej pociagnie.

niedziela, 6 stycznia 2008

K+M+B=2008

Nie zdarzylo mi sie w zyciu kreda napisac na drzwiach K+M+B=.... (napisalam kiedys na smietniku A+M=WSZM, ale to jednak nie to samo, mimo wszelkiego podobienstwa formy) i moze przyjdzie mi tego zalowac. Francuzi niczego na drzwiach nie wypisuja tylko jedza ciasto galette des rois - calkiem smaczny placuszek z nadzieniem.

Zeby zapewnic sobie odrobine emocji, wrzucaja do srodka fajansowe figurynki (podobno zwykle cos religijnego, ja, owszem, znalazlam aniolka i... worki z maka), na ktorych latwo o utrate uzebienia. Na marginesie, podobno ludzie zbieraja te paskudztwa - ale w sumie slyszalam tez o ludziach zbierajacych pudelka po serze camambert, wiec czemu sie dziwie...

Kiedy ktos kroi ciasto, najmlodszy w rodzinie wchodzi pod stol i decyduje zaocznie dla kogo to bedzie kawalek. Ten kto znajdzie dajmy na to porcelanowy zlobek, czy tez w wersji ubogiej, plastikowego Baltazara, w swoim kawalku i przezyje niezadlawiony, zostaje krolem lub krolowa i wybiera sobie druga osobe do pary. Monarchowie przywdziewaja swe papierowe korony i wszyscy zgodnie konsumuja galette.

---
U nas troszeczke sie pozmienialo, bo V. przyniosl ciastko juz we czwartek i postanowilam je rozkroic od razu, nawet bez akcji ze stolem, aby uchronic je przed utrata swych ciastowych wlasciwosci do niedzieli. Niestety zjadlo sie zanim zdarzylam je sfotografowac...

czwartek, 3 stycznia 2008

CZOSNEK

Rozchorowalam sie i zywie sie wylacznie czosnkiem pod roznymi postaciami: niezastapiona mikstura antyprzeziebieniowa z czosnku z miodem i cytryna, mleko z czosnkiem, mizeria z czosnkiem i jogurtem...

wtorek, 1 stycznia 2008

MISIU

"Misiu" to teraz ulubione slowo siotry i kuzynek V. Wiadomo, powiedzonka rozprzestrzeniaja sie, wiec nie zdziwcie sie jak kiedys przyjedziecie do Francji i ktos was powita "Bonjour misiu!". Bardziej zaawansowanym wprowadzam forme zenska "misia", ale na razie wiekszosc to debiutanci na polu jezyka polskiego, wiec nie chce ich przemeczac!

12:25

O tej wlasnie godzinie polozylismy sie spac 1 grudnia 2008 roku. Pogawedzilismy z dziadkami i kuzynka sztuk 1, otworzylismy szampon, poogladalismy sztuczne ognie, usilowalismy sie wrzucic w zaspe i tyle. A ja przez pol wieczoru probowalam opanowac odruch wymiotny po przezarciu sie fondue (macza sie chleb w serze wymieszanym z bialym winem).

W sumie Sylwester byl calkiem calkiem. No, przyznam, moze niezbyt wyskokowy, ale za to jak dobrze sie czulismy nastepnego dnia rano;)






Na zdjeciu: Przekrzywiona choinka lub tez duch Hopkirka.