Mimo pesymizmu wiejacego z lektury (patrz poprzedni wpis), udalo mi sie dzis z radoscia przezyc kolejny dzien - a to za sprawa kapieli w Jeziorze Genewskim. Plaza wysypana kamyczkami, woda ciepla, przynajmniej optycznie czysta. I to wszystko w centrum miasta! Dzisiaj bylam na plazy w Les Paquis - dzielnicy restauracji i czerwonych latarni (i kto by pomyslal, ze takowaz maja?!). Genewa zarobila kolejnego plusa (za plaze, nie za latarnie).
czwartek, 26 czerwca 2008
KROTKIE I PUSTE ZARAZEM
Przezylem tak niewiele, ze mam sklonnosc do wyobrazania sobie, ze nie umre, wydaje mi sie nieprawdopodobne, ze zycie ludzkie moze zredukowac sie do tak niewielu rzeczy; czlowiek mysli, wbrew samemu sobie, ze wczesniej czy pozniej cos sie wydarzy. Powazny blad. Zycie moze byc doskonale krotkie i puste zarazem. Dni uplywaja monotonnie, nie zostawiajac najmniejszego sladu ani wspomnienia.
niedziela, 22 czerwca 2008
FÊTE DE LA MUSIQUE CZYLI GENEWA OZYLA
Najlepiej przyjechac do Genewy na Fête de la musique - mozna uwierzyc, ze to miasto naprawde zyje! Przez Genewe przewijaja sie tlumy, w kazdym zakatku graja rozne zespoly, rockowe, metalowe, jazzowe, latino, ludzie tancza na ulicach. Rewelacja, naprawde! Problem w tym, ze jutro, w poniedzialek, ludzie pochowaja sie gdzies w swoich zakamarkach i znowu bedzie pustawo... A moze nie?




